Wielu turystów planujących wakacje na Bałkanach wciąż zastanawia się, czy w Rumunii jest bezpiecznie, mając przed oczami stereotypowe obrazy z lat 90. – dziurawe drogi, bezpańskie psy i wszechobecną korupcję. Rzeczywistość jednak drastycznie się zmieniła. Rumunia to dziś pełnoprawny członek Unii Europejskiej, który w ostatnich dekadach dokonał gigantycznego skoku cywilizacyjnego, zwłaszcza w zakresie infrastruktury i bezpieczeństwa publicznego. Choć wciąż istnieją specyficzne lokalne uwarunkowania, których należy być świadomym, kraj ten jest często bezpieczniejszy niż popularne zachodnie destynacje turystyczne, takie jak Paryż czy Barcelona, szczególnie w kontekście przestępczości z użyciem przemocy. W poniższym artykule rozprawiamy się z mitami i przedstawiamy faktyczny stan bezpieczeństwa.
Przestępczość pospolita a rzeczywistość turystyczna
Jednym z najczęściej powielanych mitów jest ten o wysokim ryzyku napadów czy kradzieży. Statystyki policyjne oraz raporty instytucji europejskich pokazują jednak zupełnie inny obraz. Rumunia należy do krajów o jednym z najniższych wskaźników przestępczości z użyciem przemocy w Europie. Turyści mogą czuć się swobodnie, spacerując po miastach nawet po zmroku, o ile zachowają zdrowy rozsądek.
Oczywiście, jak w każdym popularnym miejscu na świecie, zdarzają się kradzieże kieszonkowe. Miejsca o podwyższonym ryzyku to przede wszystkim:
- Zatłoczone środki komunikacji miejskiej w Bukareszcie (metro, autobusy).
- Duże bazary i targowiska.
- Najpopularniejsze atrakcje turystyczne, takie jak zamek Bran (zamek Drakuli).
- Dworce kolejowe i autobusowe (Gara de Nord w Bukareszcie).
Zasada jest prosta: nie zostawiaj cennych rzeczy na widoku w samochodzie i pilnuj portfela w tłumie. To standardowe procedury bezpieczeństwa, a nie specyfika rumuńska.
Jak zauważa dr inż. Marek Zawadzki, analityk ds. bezpieczeństwa w turystyce:
„Rumunia przeszła długą drogę w zakresie profesjonalizacji służb policyjnych. Widok patroli w miejscach turystycznych jest powszechny, co działa prewencyjnie. Paradoksalnie, turysta z Polski może czuć się tam bezpieczniej niż w wielu dzielnicach Londynu, gdzie ryzyko konfrontacji z agresywnymi grupami jest statystycznie wyższe”.
Czy w rumunii jest bezpiecznie na drogach?
To zagadnienie budzi najwięcej emocji. Przez lata krążyły legendy o tym, że wyjazd do Rumunii własnym samochodem to gwarancja urwanego zawieszenia. Czy te obawy są nadal uzasadnione? Odpowiedź brzmi: i tak, i nie, zależy to bowiem od wybranej trasy.
Stan nawierzchni i infrastruktura
Główne drogi krajowe (oznaczone jako DN – Drum Național) oraz drogi europejskie (E) są zazwyczaj w stanie bardzo dobrym, a często wręcz doskonałym. Unijne dotacje pozwoliły na wyremontowanie tysięcy kilometrów asfaltu. Słynne trasy, takie jak Transfogarska czy Transalpina, oferują nie tylko widoki, ale i przyzwoitą nawierzchnię (choć na Transalpinie zdarzają się gorsze odcinki, a brak barier energochłonnych w niektórych miejscach wymaga uwagi).
Problem pojawia się po zjechaniu na drogi powiatowe i gminne (oznaczone jako DJ i DC). Tutaj faktycznie można spotkać dziury, szuter, a czasem brak asfaltu.
Specyfika kultury jazdy
Największym zagrożeniem na rumuńskich drogach nie jest dziura w asfalcie, ale styl jazdy lokalnych kierowców oraz specyficzne przeszkody.
- Wyprzedzanie „na trzeciego”: To niestety częsta praktyka. Kierowcy często wyprzedzają na zakrętach, pod górę i w miejscach niedozwolonych. Jako turysta musisz stosować zasadę ograniczonego zaufania i często zjechać na margines, by uniknąć kolizji czołowej.
- Zwierzęta i wozy konne: Na prowincji, szczególnie w regionach Maramuresz czy Bukowina, na drogach krajowych często można spotkać nieoświetlone wozy konne, stada krów, owiec czy bezpańskie psy. Po zmroku ryzyko najechania na taką przeszkodę drastycznie wzrasta.
- Nocna jazda: Zdecydowanie odradza się podróżowanie bocznymi drogami w nocy. Brak oświetlenia, piesi bez odblasków i wspomniane zwierzęta stanowią realne zagrożenie.
Zagrożenia naturalne: niedźwiedzie i psy
Rumunia posiada największą w Europie (poza Rosją) populację niedźwiedzi brunatnych. Szacuje się, że w Karpatach żyje ich ponad 6000. Spotkanie z niedźwiedziem przy drodze, zwłaszcza na trasie Transfogarskiej, nie jest rzadkością, a wręcz atrakcją, która jednak może być śmiertelnie niebezpieczna.
Nigdy nie należy karmić niedźwiedzi ani wysiadać z samochodu, by zrobić im zdjęcie. Zwierzęta te, przyzwyczajone do łatwego zdobywania pożywienia od nieodpowiedzialnych turystów, zatraciły naturalny lęk przed człowiekiem.
Bezpańskie psy
Problem bezpańskich psów, choć znacznie mniejszy niż 15 lat temu, nadal istnieje. W dużych miastach watahy zostały w większości wyłapane, ale na wsiach i przy stacjach benzynowych wciąż można spotkać samotne psy lub grupy.
- Unikaj gwałtownych ruchów.
- Nie patrz psu w oczy (jest to wyzwanie do walki).
- W górach warto mieć przy sobie gaz pieprzowy lub odstraszacz ultradźwiękowy.
Ioana Petrescu, przewodniczka górska po Karpatach Południowych, radzi:
„W górach największym błędem turystów jest zostawianie resztek jedzenia wokół namiotu. To zaproszenie dla niedźwiedzia. Jeśli biwakujesz na dziko, jedzenie wieszaj na drzewie z dala od obozowiska, a najlepiej korzystaj z wyznaczonych kempingów. Rumunia wdrożyła system RO-ALERT – jeśli na twój telefon przyjdzie głośny alarm o obecności niedźwiedzia w okolicy, potraktuj go poważnie”.
Służba zdrowia i woda
Wybierając się do Rumunii, należy pamiętać, że standard publicznej służby zdrowia może odbiegać od tego, do czego przyzwyczajeni są mieszkańcy Europy Zachodniej, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.
Szpitale w dużych miastach, takich jak Bukareszt, Kluż-Napoka czy Timișoara, są dobrze wyposażone, ale na prowincji braki sprzętowe są widoczne. Bezwzględnie należy posiadać kartę EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego), ale eksperci zalecają wykupienie dodatkowego ubezpieczenia turystycznego, które pokryje koszty transportu medycznego do kraju lub leczenie w prywatnych klinikach, które w Rumunii stoją na bardzo wysokim poziomie.
Woda w kranach w dużych miastach jest teoretycznie zdatna do picia, jednak ze względu na stan rur i dużą chlorowanie, zaleca się picie wody butelkowanej, szczególnie osobom o wrażliwym układzie pokarmowym. W górach woda ze źródeł jest zazwyczaj krystalicznie czysta, ale zawsze warto używać tabletek uzdatniających lub filtrów.
Oszustwa – na co uważać?
Rumunia jest krajem przyjaznym, ale jak wszędzie, można trafić na naciągaczy. Oto najpopularniejsze schematy:
- Taksówki: Klasyczny problem. Taksówkarze na lotniskach lub przy dworcach mogą żądać zawyżonych stawek lub jeździć okrężną drogą.
Rozwiązanie: Korzystaj z aplikacji takich jak Uber, Bolt lub lokalnych odpowiedników (np. Star Taxi), gdzie cena jest znana z góry. - Kantory (Exchange): Niektóre kantory pobierają wysoką prowizję (oznaczoną małym druczkiem) lub oferują kursy kupna/sprzedaży mocno odbiegające od rynkowych.
Rozwiązanie: Wymieniaj walutę w bankach lub korzystaj z kart wielowalutowych (np. Revolut), które są powszechnie akceptowane. - Fałszywi policjanci: Bardzo rzadkie zjawisko, ale zdarza się próba zatrzymania przez osoby w cywilu podające się za tajniaków żądających okazania portfela do kontroli waluty. Prawdziwa policja nigdy tego nie robi.
Przygotowanie samochodu – warunek bezpieczeństwa
Aby podróż była bezpieczna nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie, samochód musi być odpowiednio wyposażony. Rumuńska policja (Poliția Rutieră) bywa skrupulatna podczas kontroli obcokrajowców.
Wymagane wyposażenie to:
- Gaśnica (z ważną legalizacją).
- Dwa trójkąty ostrzegawcze (przepis specyficzny dla Rumunii).
- Apteczka pierwszej pomocy.
- Kamizelka odblaskowa dla każdego pasażera opuszczającego pojazd w terenie niezabudowanym.
Pamiętaj również o winiecie (rovinieta). Jest ona obowiązkowa nie tylko na autostradach, ale na wszystkich drogach krajowych. System kamer sczytuje tablice rejestracyjne automatycznie, więc brak winiety to gwarantowany mandat przesyłany pocztą. Winietę najlepiej kupić online na oficjalnej stronie lub na stacjach benzynowych zaraz po przekroczeniu granicy.
Warto również pamiętać o bezwzględnym zakazie prowadzenia po alkoholu. Limit wynosi 0,0 promila. Kary za jego przekroczenie są drakońskie, łącznie z natychmiastowym odebraniem prawa jazdy i wysokimi grzywnami, a nawet aresztem.
Podsumowanie – koniec z demonizowaniem Rumunii
Odpowiadając ostatecznie na pytanie postawione na wstępie: Rumunia jest krajem bezpiecznym dla świadomego turysty. Mity o bandytach czyhających na drogach można włożyć między bajki. Rzeczywiste zagrożenia mają charakter bardziej komunikacyjny (brawura kierowców) i przyrodniczy (niedźwiedzie), niż kryminalny.
Rumunia oferuje niesamowitą gościnność, spektakularne krajobrazy i coraz lepszą infrastrukturę. Zachowanie podstawowych zasad ostrożności – takich samych, jakich przestrzegamy we własnym kraju – w zupełności wystarczy, by cieszyć się udanym urlopem. Nie pozwól, by przestarzałe stereotypy odebrały Ci szansę na poznanie jednego z najpiękniejszych zakątków Europy.


0 komentarzy